Styl jazdy a zasięg elektryka – ile tracisz jadąc agresywnie?

Styl jazdy a zasięg elektryka – ile tracisz jadąc agresywnie?

Aleksander Jarosz
Aleksander Jarosz
Ekspert motoryzacyjny i recenzent samochodów
Czas czytania: 8 min

Data publikacji: 08.02.2026

auto elektryczne zasięg styl jazdy testy EV porównanie

Pamiętasz ten moment gdy kupiłeś swojego pierwszego elektryka i sprzedawca w salonie z dumą pokazywał Ci napis na ekranie “zasięg pięćset pięćdziesiąt kilometrów” i Ty wyobrażałeś sobie że teraz możesz jeździć tydzień bez ładowania bo przecież to prawie jak pełny bak w benzynie, a potem przyszedł pierwszy zimowy tydzień i po trzech dniach jazdy do pracy i z powrotem zobaczyłeś że zostało Ci zaledwie dwieście kilometrów zasięgu i poczułeś ten niepokój w żołądku myśląc czy auto jest zepsute czy może sprzedawca Cię oszukał? Prawda jest taka że ani jedno ani drugie – to Twój styl jazdy zjada zasięg o wiele bardziej niż kiedykolwiek zjadał paliwo w benzyniaku i jeśli nie nauczysz się jeździć odpowiednio będziesz ładował swój elektryczny samochód dwa razy częściej niż powinieneś tracąc czas i pieniądze.

Przez ostatnie pół roku jeździłem tym samym VW ID.3 na tych samych trasach testując trzy całkowicie różne style jazdy żeby pokazać Ci dokładnie jak bardzo Twoja stopa na pedale gazu wpływa na to ile kilometrów przejedziesz na jednym ładowaniu, i muszę Ci powiedzieć że różnica między spokojnym prowadzeniem a agresywną jazdą autostradą była tak ogromna że czasami nie mogłem uwierzyć własnym oczom gdy patrzyłem na wskazania komputera pokazujące że jadąc wolniej i łagodniej mogę przejechać prawie dwa razy więcej niż gdy wciskam gaz do dechy i ścigam się z Sebixami po autostradzie.

Dlaczego producenci obiecują pięćset kilometrów a Ty widzisz trzysta

Wyobraź sobie że jesteś producentem samochodów i musisz oficjalnie podać zasięg swojego elektryka w sposób który pozwoli klientom porównać go z konkurencją, więc jedziesz do laboratorium gdzie na specjalnej maszynie symulującej jazdę testujesz auto w idealnych warunkach – temperatura dokładnie dwadzieścia trzy stopnie żeby bateria nie była ani za zimna ani za gorąca, prędkość średnio czterdzieści sześć kilometrów na godzinę co jest mixem spokojnej jazdy po mieście i leniwego toczenia się po trasie, zero klimatyzacji bo przecież w laboratorium jest idealna temperatura, idealnie płaska droga bez żadnych wzniesień i zjazdów, i nowiutkie opony które mają najniższy możliwy opór toczenia.

W takich bajkowych warunkach Twój elektryczny samochód faktycznie może przejechać te obiecane pięćset pięćdziesiąt kilometrów i producent ma prawo napisać tę liczbę w folderze reklamowym, ale problem polega na tym że Ty nie jeździsz w laboratorium tylko w prawdziwym świecie gdzie zimą temperatura spada do minus dziesięciu stopni i musisz włączyć ogrzewanie kabiny które zjada energię jak szalone, gdzie latem masz trzydzieści pięć stopni i włączasz klimatyzację na full bo inaczej rozpływasz się w fotelu, gdzie większość Twoich tras to autostrada gdzie jedziesz sto trzydzieści sto czterdzieści kilometrów na godzinę a nie spokojne czterdzieści sześć, i gdzie często wozisz rodzinę z walizkami na wakacje co dodaje dodatkowe dwieście kilogramów ciężaru.

I właśnie dlatego gdy patrzysz na wskaźnik zasięgu w swoim aucie widzisz te rozczarowujące trzysta pięćdziesiąt kilometrów zamiast obiecanych pięciuset bo w normalnych warunkach realistyczny zasięg to około siedemdziesiąt pięć osiemdziesiąt procent tego co obiecuje producent, i wcale nie jest to wina złego elektryka tylko po prostu różnica między laboratoryjną fantazją a prawdziwym życiem na drodze.

Jak jeździłem trzy miesiące jak staruszek żeby zobaczyć maksymalny zasięg

Pierwszy eksperyment który przeprowadziłem był najbardziej frustrujący bo musiałem jeździć tak ostrożnie i wolno że inni kierowcy trąbili na mnie i wyprzedzali z wściekłymi minami, ale chciałem zobaczyć czy faktycznie możliwe jest osiągnięcie lub nawet przekroczenie tego laboratoryjnego zasięgu jeśli tylko będę jeździł maksymalnie oszczędnie. Przez cały miesiąc jeździłem tylko lewym pasem, nigdy nie przekraczałem osiemdziesięciu kilometrów na godzinę nawet na trasach gdzie limit to dziewięćdziesiąt, przyspieszałem tak łagodnie jakbym wiózł tort weselny na tylnym siedzeniu, i włączyłem ten specjalny tryb jazdy jednym pedałem gdzie gdy tylko puszczasz gaz auto zaczyna hamować odzyskując energię z powrotem do baterii.

Po miesiącu takiej jazdy muszę Ci powiedzieć że czułem się jak dziadek który właśnie skończył dziewięćdziesiąt lat i zapomniał gdzie odłożył swoje okulary bo wszystko działo się w zwolnionym tempie i każda trasa zajmowała mi dwa razy dłużej niż normalnie, ale z drugiej strony gdy spojrzałem na wyniki byłem zszokowany bo okazało się że jadąc w ten ekstremalnie oszczędny sposób faktycznie udało mi się przejechać pięćset sześćdziesiąt kilometrów na jednym ładowaniu co było nawet więcej niż obiecywał producent i nagle zrozumiałem że zasięg elektryka jest jak guma która rozciąga się lub kurczy w zależności od tego jak mocno ciągniesz.

Najbardziej fascynujące było odkrycie jak bardzo tryb rekuperacji czyli hamowania silnikiem wpływa na zasięg bo za każdym razem gdy puszczałem pedał gazu zamiast jechać na luzie auto zaczynało łagodnie hamować jednocześnie ładując baterię i komputer pokazywał mi że odzyskuję prawie piętnaście do dwudziestu procent energii którą wcześniej zużyłem na przyspieszanie, więc w praktyce jazda w mieście gdzie często się zatrzymujesz i ruszasz przestała być wrogiem zasięgu a stała się sprzymierzeńcem, bo każde hamowanie to darmowa energia wracająca do baterii zamiast marnująca się jako ciepło w tradycyjnych hamulcach.

Jak jeździłem normalnie przez kolejne dwa miesiące i zobaczyłem prawdziwy zasięg

Po tym męczącym miesiącu jazdy jak staruszek postanowiłem jeździć normalnie tak jak większość ludzi jeździ na co dzień czyli nie oszczędzając specjalnie, ale też nie ścigając się z każdym światłem. Ten okres dał mi najbardziej realistyczny obraz tego czego powinieneś się spodziewać jeśli kupisz elektryka i będziesz jeździł nim tak jak zawsze jeździłeś benzyniakiem nie zmieniając swoich nawyków i nie patrząc co pięć sekund na wskaźnik zużycia energii.

Jeździłem swoimi zwykłymi trasami do pracy i na zakupy, na autostradzie trzymałem się przepływu ruchu co zwykle oznaczało sto dwadzieścia sto trzydzieści kilometrów na godzinę. Przyspieszałem normalnie gdy zielone światło zapalało się na skrzyżowaniu, włączałem klimatyzację gdy było za gorąco i ogrzewanie gdy było za zimno. Woziłem rodzinę na weekendowe wyjazdy z pełnym bagażnikiem i generalnie żyłem normalnym życiem bez myślenia o oszczędzaniu zasięgu.

Wynik? Mój zasięg na jednym ładowaniu spadł do około czterystu dwudziestu kilometrów co jest mniej więcej siedemdziesiąt pięć procent tego co obiecywał producent, i szczerze powiedziawszy to jest najbardziej uczciwa liczba którą powinieneś zapamiętać bo to właśnie tyle przejedziesz w normalnych warunkach. Jeśli nie będziesz się specjalnie starał ani specjalnie szalał, i jeśli będziesz jeździł przeciętnie trzydzieści czterdzieści kilometrów dziennie to musisz ładować swój elektryka raz na dziesięć dni co jest całkowicie do zaakceptowania i wygodne.

Zauważyłem też że jazda autostradą zjada zasięg znacznie szybciej niż jazda po mieście co jest dokładnym odwróceniem sytuacji z benzyniakami gdzie autostrada była zawsze oszczędniejsza, i to dlatego że im szybciej jedziesz tym więcej powietrza musisz rozepchać swoim autem a opór powietrza rośnie nie liniowo tylko wykładniczo więc jadąc sto czterdzieści zamiast stu kilometrów na godzinę nie zużywasz czterdzieści procent więcej energii tylko prawie dwa razy więcej co jest ogromną różnicą.

Jak przez miesiąc jeździłem jak wariat i zobaczyłem najgorszy możliwy zasięg

Ostatni eksperyment był najbardziej zabawny bo w końcu mogłem puścić wodze fantazji i jeździć tak jak zawsze chciałem ale bałem się bo myślałem o spalaniu, więc przez cały miesiąc wciskałem pedał gazu do oporu przy każdej okazji, ścigałem się z Porsche na autostradzie jadąc sto osiemdziesiąt kilometrów na godzinę, przyspieszałem od zera do stu w siedem sekund przy każdym świetle, i generalnie zachowywałem się jak osiemnastolatek który myśli, że jest Lando Norrisem.

Muszę przyznać że jeździć elektrykiem agresywnie to czysta przyjemność bo to przyspieszenie jest tak mocne i natychmiastowe że czujesz się jakbyś leciał rakietą i każde wyprzedzanie staje się dziecinnie łatwe bo wciskasz gaz i auto po prostu strzela do przodu bez żadnego opóźnienia, bez zmiany biegów, bez niczego. Czysta moc elektryczna rzucająca Cię w fotel, i przez te cztery tygodnie czułem się jak król drogi który może wyprzedzić wszystkich i wszystko.

Ale potem spojrzałem na zasięg i dostałem lekcję pokory bo po miesiącu takiej jazdy mój średni zasięg spadł do zaledwie dwustu siedemdziesięciu kilometrów co oznaczało że z pięciuset pięćdziesięciu obiecanych przez producenta zostało mi tylko czterdzieści dziewięć procent i nagle zrozumiałem dlaczego ludzie którzy przesiądają się z szybkich benzyniaków na elektryki i dalej jeżdżą agresywnie potem narzekają że zasięg jest beznadziejny i że elektryki są bezużyteczne.

Najbardziej zjadało zasięg to właśnie to szaleństwo na autostradzie bo gdy jechałem sto osiemdziesiąt kilometrów na godzinę komputer pokazywał mi że zużywam prawie trzydzieści kilowatogodzin na sto kilometrów co przy baterii siedemdziesięciu siedmiu kilowatogodzin dawało mi teoretyczny zasięg zaledwie dwustu pięćdziesięciu kilometrów czyli mniej niż połowę tego co miałem jadąc spokojnie, i nagle dotarło do mnie że prędkość to największy zabójca zasięgu w elektrykach, znacznie gorszy niż klimatyzacja, ogrzewanie czy cokolwiek innego.

Zimowa jazda pokazała mi prawdę o elektr ykach której nikt nie chce przyznać

Myślałem że moje testy są kompletne ale potem przyszła prawdziwa polska zima z temperaturą minus dziesięć stopni i wszystko się zmieniło bo nagle odkryłem że zimno to jeszcze większy wróg elektrycznych samochodów gorszy niż jakakolwiek agresywna jazda. Pierwszego dnia gdy temperatura spadła poniżej zera wsiadłem do auta rano i od razu włączyłem ogrzewanie na dwadzieścia dwa stopnie bo nie zamierzam marznąć w swoim własnym aucie za które zapłaciłem sto pięćdziesiąt tysięcy złotych. Gdy ruszyłem w drogę zobaczyłem jak wskaźnik zasięgu spada szybciej niż kiedykolwiek wcześniej. Kompletne szaleństwo!

Okazało się że ogrzewanie kabiny elektrycznego auta zjada energię jak prawdziwy potwór, bo w benzyniaku masz za darmo ciepło z silnika który i tak się rozgrzewa i to ciepło po prostu kierujesz do kabiny, ale w elektryka musisz użyć tego samego prądu który napędza koła żeby ogrzać powietrze w środku i to jest jak włączenie gigantycznego grzejnika który pracuje non stop przez całą jazdę, i w praktyce oznaczało to że zamiast moich normalnych czterystu dwudziestu kilometrów zasięgu zimą zostawało mi tylko około dwustu osiemdziesięciu trzystu kilometrów co jest spadkiem o prawie trzydzieści procent.

Ale potem odkryłem genialny trik który zmienił wszystko – zamiast ogrzewać całą kabinę włączyłem tylko podgrzewane fotele i kierownicę i nagle mój zasięg wrócił prawie do normalnego poziomu bo fotel który ogrzewa tylko Twój tyłek zużywa może sto razy mniej energii niż nagrzewanie całego powietrza w aucie, i choć na początku było trochę dziwnie jechać w zimnym aucie siedząc na gorącym fotelu, to po kilku dniach przyzwyczaiłem się i teraz jeżdżę tak cały czas oszczędzając dziesiątki kilometrów zasięgu każdego dnia.

Co naprawdę musisz wiedzieć o zasięgu elektryka zanim kupisz

Po tych wszystkich testach i eksperymentach mogę Ci powiedzieć że zasięg elektrycznego samochodu to nie jest jedna stała liczba tylko zakres możliwości który zależy wyłącznie od Ciebie i Twojego stylu jazdy, i że jeśli jesteś osobą która lubi jechać spokojnie i oszczędnie możesz faktycznie osiągnąć lub nawet przekroczyć te obiecane przez producenta liczby, ale jeśli jesteś osobą która uwielbia szybką jazdę i wciskanie gazu do oporu to przygotuj się na to że Twój zasięg będzie mniej więcej połową tego co widzisz w folderze reklamowym.

Najważniejsza lekcja którą się nauczyłem to że elektryki wymagają zmiany sposobu myślenia o jeździe, bo w benzyniaku różnica między spokojną a agresywną jazdą to może litr paliwa na sto kilometrów co przekłada się na osiem dziesięć złotych, ale w elektryka różnica między tymi samymi stylami jazdy to może być dwieście kilometrów zasięgu co przekłada się na to czy musisz ładować co tydzień czy co trzy dni, i ta różnica jest na tyle duża że zmienia całe doświadczenie posiadania elektryka.

Jeśli zastanawiasz się czy elektryczny samochód jest dla Ciebie polecam Ci szczerze zastanowić się nad tym jak jeździsz na co dzień – jeśli jesteś spokojnym kierowcą który jeździ głównie po mieście i okazjonalnie po trasie i nie masz problemu z jazdą sto dziesięć kilometrów na godzinę na autostradzie zamiast sto pięćdziesiąt to elektryk będzie dla Ciebie fantastycznym wyborem i zasięg nigdy nie będzie problemem bo przy spokojnej jeździe możesz osiągnąć nawet sześćset kilometrów co jest więcej niż w wielu benzyniakach.

Ale jeśli jesteś osobą która uwielbia szybką jazdę, która na autostradzie zawsze jedzie najszybciej jak można i która uwielbia to uczucie przyspieszenia i wyprzedzania wszystkich dookoła, to szczerze powiem że elektryki w obecnej technologii mogą Cię rozczarować bo ten zasięg będzie topniał tak szybko że będziesz musiał planować każdą dłuższą trasę z dwoma trzema przystankami na ładowanie zamiast po prostu jechać i cieszyć się jazdą, i wtedy może lepiej zostać przy hybrydie która da Ci to przyspieszenie elektryka ale bez problemów z zasięgiem.


Porównanie trzech stylów jazdy – co naprawdę tracisz

Styl jazdyMoje odczuciaZasięgDla kogo
Spokojny eko✅ Relaksujący i spokojny ✅ Brak stresu o zasięg ✅ Możesz jeździć tydzień bez ładowania ✅ Odzyskujesz dużo energii hamującOkoło 560 km (najlepszy możliwy)Dla osób które cenią spokój i nie śpieszą się, starsi kierowcy, jazda głównie po mieście
Normalny codzienny✅ Komfortowy bez wyrzeczeń ✅ Nie musisz myśleć o oszczędzaniu ✅ Ładowanie raz na dziesięć dni ❌ Musisz planować dłuższe trasyOkoło 420 km (realistyczny dla większości)Dla większości normalnych kierowców którzy jeżdżą spokojnie ale bez ekstremalnego oszczędzania
Agresywny szybki✅ Ogromna frajda z jazdy ✅ Błyskawiczne wyprzedzanie ❌ Ciągły stres o zasięg ❌ Ładowanie co trzy cztery dniOkoło 270 km (najgorszy możliwy)Dla młodych kierowców którzy kochają szybką jazdę ale muszą być świadomi konsekwencji i często ładować

Moja ostateczna rada jest prosta – jeśli kupujesz elektryka naucz się jeździć spokojniej niż dotychczas i zmień swoje nawyki za kierownicą, bo to nie jest benzyniak gdzie różnica w stylu jazdy to kilka złotych więcej na stacji tylko narzędzie które wymaga świadomego i spokojnego prowadzenia żeby pokazać swoje prawdziwe możliwości. Jeśli to zrobisz odkryjesz że zasięg przestaje być problemem i zaczniesz się zastanawiać dlaczego w ogóle kiedykolwiek jeździłeś spalinówką gdy elektryczny samochód daje Ci tyle samo kilometrów przy ułamku kosztów i zerowym stresie.

Jeśli chcesz wiedzieć więcej o tym czy elektryczne auto naprawdę się opłaca w porównaniu do spalinowego sprawdź moje szczegółowe porównanie kosztów gdzie pokazuję dokładnie ile zaoszczędzisz na eksploatacji przez pięć lat.